"Z gulaszu będziesz żył?". Makłowicz wyznał, jak zareagował ojciec na wieść o jego pracy

Robert Makłowicz od lat opowiada Polakom o kuchni, historii i podróżach. Zanim jednak stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci kulinarnych w kraju, musiał przekonać się, że wybrana przez niego droga zawodowa nie wszystkim przypadnie do gustu. W rozmowie na antenie radiowej Jedynki wrócił do rodzinnych wspomnień i zdradził, jak na jego plany zareagował ojciec.

Robert Makłowicz w "Wywiadzie Rzeka" opowiedział o krakowskim dzieciństwieRobert Makłowicz w "Wywiadzie Rzeka" opowiedział o krakowskim dzieciństwie
Źródło zdjęć: © Instagram, Robert Makłowicz
Marcin Michałowski

Robert Makłowicz był gościem audycji "Wywiad Rzeka" w radiowej Jedynce. Dziennikarz, autor programów kulinarnych i podróżnik mówił nie tylko o smakach, lecz także o miejscu, z którego wyrósł, oraz o wolności, jaką daje mu dziś internet.

Dla Makłowicza kuchnia nigdy nie była wyłącznie listą składników i sposobem na zaspokojenie głodu. To punkt wyjścia do rozmowy o historii, religii, klimacie i obyczajach. Jak przekonywał, bez takiego tła trudno naprawdę zrozumieć, dlaczego mieszkańcy różnych miejsc gotują właśnie tak, a nie inaczej.


WIDEO
Robert Makłowicz ma dwóch synów. Kim są i czym się zajmują?

Robert Makłowicz o kuchni, która opowiada historię

Robert Makłowicz podkreślał, że jedzenie potrafi wiele powiedzieć o losach całych społeczności. Przywołał przykład Flamandów, których podzieliły dzieje Europy i różne wybory religijne. Choć posługują się tym samym językiem i wywodzą się z jednego narodu, ich podejście do kuchni wyraźnie się różni.

– Nie da się zrozumieć danego miejsca, jego kuchni bez uświadomienia sobie kontekstu historyczno-klimatyczno-religijnego – zaznaczył.

Zainteresowanie kulinariami pojawiło się u niego jeszcze w PRL-u. Czytał wtedy książki kucharskie, choć wiele opisanych w nich produktów pozostawało poza zasięgiem. Nie przeszkadzało mu to w podróżowaniu wyobraźnią po odległych krajach.

– Wolałem sobie wyobrażać, że jadę, powiedzmy, do Ameryki Południowej niż na Mazury. Na Mazury mogłem pojechać, do Ameryki Południowej nie mogłem – wspominał.

Robert Makłowicz usłyszał od ojca pytanie o gulasz

W rozmowie nie zabrakło wspomnień z krakowskiego dzieciństwa. Robert Makłowicz dorastał przy ulicy Dietla, w dużym mieszkaniu ze spiżarnią na końcu długiego korytarza. Gotowały tam babcia, mama i niania, a każda z nich miała własne zwyczaje oraz ulubione potrawy.

Ojciec przyszłego dziennikarza prowadził znacznie bardziej tułacze życie. Jako nastolatek znalazł się w Niemczech, później pływał we flocie handlowej i służył w Legii Cudzoziemskiej. Nic dziwnego, że widział dla syna przyszłość związaną raczej z morzem niż z dziennikarstwem kulinarnym.

Gdy Makłowicz oznajmił, że zamierza pisać recenzje restauracyjne, reakcja ojca była bardzo dosadna.

– Jak mu powiedziałem, że będę pisał recenzje kulinarne, to się stukał w głowę i pytał: z gulaszu będziesz żył? – opowiedział.

Z czasem sceptycyzm ustąpił. Gdy kariera Roberta Makłowicza nabrała rozpędu, a programy telewizyjne przyniosły mu rozpoznawalność, ojciec zobaczył, że syn obrał własną, skuteczną drogę. – Zobaczył, że potrafię utrzymać siebie i rodzinę, zmienił zdanie i mnie przeprosił – dodał.

Robert Makłowicz wybrał niezależność w internecie

Twórca przyznał, że telewizja odegrała ważną rolę w jego życiu, ale dziś nie jest już medium, którym była przed laty. Jego zdaniem tradycyjne stacje straciły część znaczenia na rzecz internetu, serwisów streamingowych i podcastów.

Po odejściu z telewizyjnego formatu postawił na własny kanał w serwisie YouTube. Dzięki temu sam ustala długość materiałów, tematy i tempo opowieści. Nie musi już mieścić się w około 23-minutowym czasie antenowym.

– Jestem od początku do końca sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. To w tym sensie było odświeżające – stwierdził.
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY