Mówi się, że ser jest w porządku, dopóki, dopóty używamy go jako dodatkowego składnika, a nie stawiamy go w roli głównej posiłku. Pewnie czytając te słowa część dietetyków i tak pokręci nosem, ale musimy być szczerzy. Może, zamiast eliminować z diety wszystko, co jest choć trochę niezdrowe, spróbujemy pójść na kompromis i znajdziemy po prostu najzdrowszy rodzaj sera?
Bo że część z nich jest skrajnie niezdrowa, to wiemy. Sól, cholesterol, tłuszcz, sód... Na szczęście nie musimy powierzyć swojego zdrowia w ręce ślepego trafu przy wyborze sera. Wystarczy przeczytać ten artykuł i dowiedzieć się, jaki jest najzdrowszy rodzaj sera.
Najzdrowszy rodzaj sera i kolejne miejsca na podium
Numer jeden i niekwestionowany lider tego zestawienia. Źródło witamin i minerałów, jest niskokaloryczny, lekkostrawny i ma właściwości stabilizujące ciśnienie tętnicze. Czy już wiecie? Chodzi oczywiście o włoskiego mistrza wśród serów, czyli parmezan.
Numer dwa to miękki ser o niebieskiej barwie. Jest to ser pleśniowy z dużą zawartością białka, za to niskim cholesterolem. Zgadli? Tak, mowa o gorgonzoli. W naszym zestawieniu znajduje się tuż pod parmezanem.
Trzeci ser obfituje w wapń, fosfor i witaminę B12. Podwójnie gotowany i jeszcze zdrowszy od zwykłego twarogu. Ostatnie miejsce podium należy do... ricotty.
Jakich serów powinniśmy unikać?
Wiemy już, jaki jest najzdrowszy rodzaj sera. A co z tymi, których spożycie może się wiązać z nieprzyjemnymi konsekwencjami?
Mascarpone. Gigantyczna ilość tłuszczu i cholesterolu. Wiemy, że niektórym smakuje, ale jeśli wizja miażdżycy jest wam niemiła, lepiej go zastąpić.
Ser topiony. Konserwanty, emulgatory i utwardzacze w jednym. Jego konsystencja to nie przypadek - jakoś trzeba było ją uzyskać i zachować.
Cheddar. Może mniej tłuszczu niż w mascarpone, za to potworna ilość soli i przede wszystkim sodu, którego nadmiar w najgorszym przypadku prowadzi nawet do śpiączki.
Od tego pisania o niezdrowych produktach, może się zachcieć zdrowego obiadu. Poniżej przepis na właśnie taki posiłek, prosto z naszego kanału na YouTube.