Kultowe miejsce w Poznaniu znika po 11 latach. Poszła sprawdzić ich legendę, wyszła z pełnym brzuchem i lżejszym portfelem

Maślana brioszka, chrupiący boczek i... kaszanka. To danie przez 11 lat budowało legendę poznańskiego Bo. Teraz znana śniadaniownia ogłasza pożegnanie, a nasza czytelniczka Monika odwiedziła lokal tuż przed tą wiadomością. Rozpływające się żółtko zachwyca, ale kwota na paragonie za śniadanie też może zaskoczyć.

Śniadanie w Bo. w PoznaniuBrioszka z kaszanką
Źródło zdjęć: © Pyszności
Katarzyna Gileta

Informacja o końcu stacjonarnej działalności Bo. to przykra wiadomość dla gości, którzy przez lata przychodzili tu na weekendowe śniadania. Właściciele opublikowali w sieci pożegnalny komunikat, w którym ogłosili, że po 11 latach kończą działalność w formule śniadaniowni. Lokal przy ul. Kościuszki 84 będzie przyjmować gości tylko do końca grudnia. Twórcy miejsca uspokajają wprawdzie, że marka nie znika zupełnie, bo skupią się na cateringu i wydarzeniach prywatnych, a sam lokal dostanie wkrótce nowe życie, ale dla fanów leniwych poranków w centrum miasta to niepowetowana strata.


WIDEO
Wytnij środek i zrób miejsce na pyszne dodatki. To będzie śniadaniowy hit

Bo. było przecież jednym z prekursorów mody na celebrowanie śniadań na mieście. Gdy zaczynali, jedzenie poza domem przed południem uchodziło za fanaberię. Z czasem wyrośli na symbol jakości, do którego w weekendy ustawiały się kolejki chętnych.

Zaledwie chwilę przed tym ogłoszeniem pod ich drzwi trafiła nasza czytelniczka Monika. Nieświadoma nadchodzących zmian zamówiła pozycję, która przez lata urosła do miana wizytówki tego miejsca. Gdy przysłała mi zdjęcia z wizyty, od razu wiedziałam, że ten talerz zasługuje na osobną historię.

Legendarna brioszka z kaszanką

Kaszanka na śniadanie brzmi jak wspomnienie z rodzinnego grilla, ale w Bo. podawano ją w znacznie bardziej eleganckiej odsłonie. Bazą była gruba kromka puszystej brioszki, zrumienionej na złoto. Na niej spoczywała porcja podsmażonej kaszanki, a całość uzupełniały musztarda francuska, aksamitna emulsja ziemniaczana, chrupiący boczek, karmelizowana cebula i szczypiorek. Kropką nad i było jajko w koszulce z płynnym żółtkiem.

Menu w Bo.
Menu w Bo. © Pyszności

Takie połączenie pozwalało spojrzeć na tradycyjny produkt z zupełnie innej strony. Słodycz pieczywa i cebuli równoważyła wytrawny smak kaszanki, a musztarda dodała całości charakteru. Nic dziwnego, że danie przyciągało uwagę nie tylko miłośników klasycznych śniadań.

Brioszka z kaszanką
Brioszka z kaszanką © Pyszności
– Gdy zobaczyłam tę pozycję w karcie, byłam po prostu ciekawa, jak to ugryźli. Wyszło nieoczywiste, bardzo ciekawe połączenie. Spodziewałam się czegoś ciężkiego, a tu robotę robi wyraźna, kwaskowata musztarda i cebula, które świetnie kontrują maślane pieczywo i kaszankę. Danie zaskakuje, nic się w nim ze sobą nie gryzie, choć na pewno nie jest to propozycja dla każdego – opowiadała mi Monika.

Śniadanie za ponad pięć dych. Tyle zapłaciła Monika

Na paragonie, który przysłała Monika, widnieje cena 39 zł za domową brioszkę z kaszanką. Do tego doszła herbata Earl Grey za 17 zł. Łącznie za śniadanie z napojem zapłaciła 56 zł.

To niemało jak na poranny posiłek dla jednej osoby. Z drugiej strony cena obejmowała nie tylko pieczywo i kaszankę, ale też dodatki oraz pracę potrzebną do przygotowania całego dania. W przypadku restauracyjnego śniadania płacimy również za miejsce, obsługę i możliwość zjedzenia posiłku poza domem.

Paragon
Paragon z Bo. © Pyszności • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Największe emocje może budzić cena herbaty. 17 zł za klasyczny napar to wydatek, który nie każdemu przypadnie do gustu, zwłaszcza gdy sam napój nie jest szczególnie wyszukany.

Monika wyszła z Bo. zadowolona i najedzona, a ta wizyta nabrała dla niej dodatkowego znaczenia po ogłoszeniu końca stacjonarnej działalności lokalu. Śniadaniownia będzie przyjmować gości tylko do końca grudnia, więc miłośnicy jej menu mają jeszcze czas, by zajrzeć na Kościuszki.

A wy co sądzicie o takich śniadaniach? Zapłacilibyście prawie 60 zł za śniadanie w restauracji, czy to już za dużo?

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY