Ten odcinek nigdy nie został wyemitowany. Makłowicz tłumaczy, dlaczego

Robert Makłowicz przez lata zabierał widzów do restauracji, domowych kuchni i miejsc pełnych lokalnych smaków. Jeden z odcinków jego programu miał szczególnie nietypową scenerię – nagranie odbyło się w zakładzie karnym w Łodzi dla recydywistów, ale telewizja nigdy go nie wyemitowała. Powodem miała być informacja podana przez krytyka kulinarnego. Opowiada o tym w rozmowie z Kubą Wojewódzkim.

Makłowicz opowiada o ocenzurowanym odcinku nagrywanym w łódzkim więzieniuMakłowicz opowiada o ocenzurowanym odcinku nagrywanym w łódzkim więzieniu
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, YouTube, kolaż Pyszności
Anna Galuhn

Robert Makłowicz pojawił się w podcaście Kuby Wojewódzkiego przy okazji promocji swojej nowej książki, ale rozmowa skręciła na różne tematy. Pojawił się między innymi wątek ocenzurowanego odcinka nagrywanego w łódzkim więzieniu. Nie była to zwykła wizyta na planie przygotowanym na potrzeby kamery. Prowadzący gotował w prawdziwej kuchni więziennej, a wcześniej jadł tam również fast food, który był serwowany osadzonym.


WIDEO
Domowy kapsalon z kurczakiem. Szybki i prosty przepis na obiad

To miał być mocny odcinek

Całość miała fabularną oprawę. Zrealizowano inscenizację, w której Robert Makłowicz zostaje zatrzymany za zjedzenie czegoś zakazanego, trafia za kraty, a następnie ma gotować dla osadzonych. Logistycznie nie było to łatwe – pokazanie twarzy więźniów wymagało zgody każdego z nich. Kuba Wojewódzki dodał, że nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież jest to ich "marka osobista".

– Byliśmy w celi człowieka skazanego na wieloletni wyrok. Pamiętam do dziś. Zrobiłem jajka faszerowane i on się popłakał, gdyż powiedział, że to mu mama robiła – wspominał Makłowicz.

To spotkanie najbardziej zapadło mu w pamięć, ale inna rzecz przesądziła o zakazie emisji odcinka.

Problemem okazała się stawka żywieniowa w więzieniu

Odcinek nie trafił na antenę nie przez samą więzienną scenerię ani zastosowaną inscenizację. Decydująca okazała się informacja o dziennej stawce żywieniowej przypadającej na jednego osadzonego.

– Powiedziałem tam, jaka jest dzienna stawka żywieniowa. To był rok 99, no i się okazało, że ta stawka w więzieniu jest wyższa niż stawka żywieniowa w szpitalach, w związku z tym telewizja powiedziała: "O nie, to nie możemy tego puścić" i poszło to na półkę – relacjonował Makłowicz w rozmowie z Kubą Wojewódzkim.

Historia niewyemitowanego programu pokazuje, że kulinarne formaty potrafią dotykać tematów znacznie szerszych niż przepisy i degustacje. W tym przypadku gotowanie jajek i innych potraw dla więźniów stało się tłem dla rozmowy o realiach instytucji publicznych, a jeden podany do kamery fakt przesądził o tym, że widzowie nigdy nie zobaczyli tego odcinka.

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ