Poprawna nazwa to złotoborowik wysmukły (Aureoboletus projectellus). Jest to gatunek, który przybył z Ameryki Północnej, ale do nas trafił przez Litwę. W Polsce jego ekspansję obserwuje się od początku XXI wieku, chociaż pierwsze, niepotwierdzone informacje o nim pojawiały się już w latach 80. XX wieku. Początkowo występował przede wszystkim na Pomorzu, jednak obecnie pojawia się już na terenie całej Polski, a nawet poza granicami naszego kraju.
DLA CIEBIEFocaccia z łososiem i burratą - włoskie danie jak z restauracji
Czy jest to grzyb, który zagraża naszym borowikom szlachetnym?
Na to najważniejsze pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ jeszcze trwają badania na ten temat. Sam fakt, że gatunek obcy szybko się rozprzestrzenia, nie oznacza automatycznie, że zniszczy rodzime grzyby.
– To z całą pewnością gatunek obcy. Zwraca uwagę, ponieważ jego grzybnia bardzo intensywnie owocnikuje. Owocników mogą być setki, jeśli nie tysiące – mówi Zofia Leszczyńska-Niziołek, grzyboznawczyni ze stowarzyszenia Fungarium.
Badacze, tacy jak Tomasz Sobczak z Polskiej Akademii Nauk, sprawdzają, w jaki sposób obecność złotoborowika wysmukłego zmienia środowisko leśne.
– Natura nie znosi próżni. Jeśli nisza zajmowana obecnie przez złotoborowika byłaby wolna, któryś z występujących w tych samych środowiskach rodzimych gatunków prawdopodobnie już dawno by ją zajął. Pytanie brzmi: w jaki sposób on się "rozpycha" – tłumaczy Tomasz Sobczak, doktorant z Instytutu Dendrologii PAN w Kórniku.
W prowadzonych badaniach analizowane są między innymi bioróżnorodność, chemia gleby, aktywność enzymów grzyba i tempo rozkładu ściółki w miejscach występowania złotoborowika. Tomasz Sobczak ujawnia, że widać już wpływ tego gatunku na ekosystem leśny, ale na grzyby jest on bardziej pośredni niż bezpośredni, ponieważ jest to grzyb mykoryzowy. Justyn Kołek z Polskiego Towarzystwa Mykologicznego dodaje, że to symbioza, w której drzewa i grzyby ściśle współpracują. Mówiąc w skrócie, taka współpraca zapewnia drzewom lepszy dostęp do wody dzięki większemu zasięgowi grzybni, a grzybom pokarm produkowany przez rośliny, którego same nie umieją wytwarzać.
Gdzie pojawiają się owocniki tego gatunku?
Tak zwany borowik amerykański nie rośnie przypadkowo w każdym lesie, ale można go wypatrzeć w suchych borach sosnowych, na wrzosowiskach oraz w okolicach wydm, gdzie roślinność jest bardziej skąpa, a podłoże lekkie i przepuszczalne.
– To nie jest tak, że on będzie rósł wszędzie. Występuje z sosną zwyczajną i kosodrzewiną (sosną górską) na glebach piaszczystych, często na wydmach, wrzosowiskach i innych ubogich siedliskach – wyjaśnia Zofia Leszczyńska-Niziołek ze stowarzyszenia Fungarium.
Owocniki mogą wyrastać bardzo licznie, czasem wręcz całymi połaciami. To właśnie ich obfitość sprawia, że gatunek jest łatwo zauważalny podczas jesiennych spacerów po lasach, dzisiaj już nie tylko nadmorskich.
Można jeść, ale nie można sprzedawać
Złotoborowik wysmukły jest gatunkiem, którego owocniki chętnie są zbierane przez grzybiarzy głównie ze względu na jego dostępność. Zapytałam ekspertów, jak oceniają smak grzyba.
– To niezły grzyb, choć nie tak wyrazisty jak borowik szlachetny. Jest od niego delikatniejszy, bardziej miękki i gąbczasty, a jego trzon bywa wyraźnie wilgotny, niemal nasiąknięty wodą. Smakowo umieściłabym go gdzieś pomiędzy koźlarzem a borowikiem, jest dobry, ale niewybitny – stwierdza Zofia Leszczyńska-Niziołek.
Justyn Kołek wspomina, że próbował grzybów w wersji marynowanej i również ocenia je jako smaczne. Zofia Leszczyńska-Niziołek dodaje, że ten gatunek można suszyć, marynować, dusić, a także zblanszować i zamrozić, podobnie jak inne borowiki, koźlarze czy podgrzybki.
Warto pamiętać o jeszcze jednej sprawie – złotoborowika wysmukłego nie ma w aktualnym wykazie grzybów dopuszczonych do obrotu. Oznacza to, że nie powinien trafiać do sprzedaży na targowiskach czy w sklepach, nawet jeśli bywa tam oferowany. Ponadto, wszystkie grzyby, zanim zostaną dopuszczone do sprzedaży, powinny uzyskać atest od grzyboznawcy lub klasyfikatora.
Zbierać czy lepiej zostawić w lesie?
Borowik amerykański jest gatunkiem jadalnym, dlatego przy dobrym rozpoznaniu można włożyć go do koszyka. Jednak warto pamiętać, że jego zarodniki mogą być przenoszone na butach, ubraniach czy w samochodzie, a gatunek szybko zajmuje kolejne stanowiska. Tomasz Sobczak radzi zachować ostrożność.
– Najlepiej by było, gdyby złotoborowik nie rozprzestrzeniał się dalej. Grzybiarzom radziłbym, żeby nie przenosili owocników między lasami i nie rozsiewali ich celowo z nadzieją stworzenia przydomowego stanowiska – mówi Tomasz Sobczak.
Natomiast Zofia Leszczyńska-Niziołek zauważa, że na obecnym etapie trudno całkowicie powstrzymać obecność tego gatunku w Polsce.
– Już nie mamy szansy niczego zmienić w kwestii jego występowania. Teraz już go mamy i nie mam nic przeciwko zbieraniu owocników złotoborowika wysmukłego, szczególnie że nie da się ich z niczym pomylić – podkreśla grzyboznawczyni ze stowarzyszenia Fungarium.
Najrozsądniej zbierać go tylko do własnej kuchni, nie przenosić na nowe tereny i nie wyrzucać resztek owocników poza miejscem, w którym zostały znalezione. Warto też dokładnie oczyścić buty i koszyk po grzybobraniu, zwłaszcza jeśli odwiedzamy później inne lasy. To drobne działania, ale mogą ograniczać przypadkowe przenoszenie zarodników na kolejne sprzyjające temu gatunkowi stanowiska.