Jedni je kochali, inni nienawidzili. W PRL-u jadano bez przerwy, chociaż nikt nie wiedział, z czego są zrobione
To danie mogłoby stanowić symbol spożywczej ambiwalencji. Niby nie smakowało źle (chociaż to zależy od "opcji" - jeszcze do tego przejdziemy), ale wyglądało tragicznie, a czarę kulinarnej goryczy powodował fakt, że w głównym produkcie mogło znaleźć się dosłownie wszystko. Oto bohater tego odcinka — parówki w sosie pomidorowym. Pamiętasz je jeszcze?
J. Suliga